About me

6 grudzień 2007 at 11:54 przed południem (Alter ego)

    Jest tyle osób w które mógłbym się zamienić… Skoro i tak nie jestem sobą (bo nie ma mnie), to co mi zależy? A ja kurwa jego mać zachowuje się jak ludzie, którymi gardzę. Mogę udawać kogo chcę, ale - w moim stylu - robie tak, że tego żałuję. Nie jestem chyba w stanie zrobić niczego co byłoby dla mnie dobre. Nie potrafię i nie mam motywacji do jakichkolwiek działań na rzecz poprawy własnego humoru bądź generalnie szeroko pojętego zrobienia czegoś dla siebie.

    Ponoć ludzie dążą do autodestrukcji, ale to co ja robie to kurwa może być dla Was tylko wzorem. Jakim pojebanym trzeba być, żeby każde nawet najmniej ważne i nic nie znaczące decyzje podejmować w taki sposób by wyszło jak najgorzej dla mnie. Wszystko co w życiu robię i mówię rozkurwia mnie powoli od środka.

    Swego czasu bardzo chciałem się dowiedzieć jak postrzegają mnie mądrzy ludzie. To znaczy, dowiedzieć się czy takie chuj wie co jak ja jest okraszone jakąś nazwą i czy są inni podobni mnie. Ustaliłem, że jestem 90% flegmatykiem jeśli chodzi o charakter, ale nie miałem jego kilku ważnych cech… Postanowiłem więc sięgnąć do mądrzejszych słów i znalazłem… socjopata. Hm ale to też nie do końca to, bo na nieszczęście nie jest mi obce pojęcie empatii, co więcej jest ona u mnie dość silnie rozwinięta. Podejrzewam, że w zupełnie inny sposób niż u normalnych ludzi, ale jednak jest. I mocno przeszkadza. Niemniej większość się zgadzała: kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na eksplorację drugiej osoby, nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, kłamliwość i manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych celów i przede wszystkim nierespektowaniem podstawowych norm moralnych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie. Taaa jestem nieprzystosowany.. pfff tak niestety określiłby mnie każdy psycholog, któremu dałbym taką możliwość. Pierdolenie, ja po prostu widzę i nie zgadzam się z tym, czego inni nie dostrzegają, albo twierdzą, że ‘tak musi być’. A to, ze nic nie robię wynika z mojej chujowe natury o czym już kiedyś pisałem.

    Podsumowując okazało się, że tak jak przypuszczałem już kiedyś nie ma konkretnych ram, w których sie mieszczę. Nie znajduję się na Wikipedii ani w googlach.

1 komentarz

  1. eternaldelight powiedział(a),

    12 grudzień 2007 @ 8:24 pm

    Co za frustracja zionie z tych tekstów. Zastanawiam się za czym tak zajebiście tęsknisz. Graj dalej swoją rolę, ale nie oczekuj, że będzie rozkoszniej.

    Co takiego widzisz czego inni nie widzą i z czym się nie zgadzasz?

    Ach tak - pogarda jest słodka, bo robi z Ciebie w Twoich własnych oczach kogoś lepszego i oryginalniejszego. Ale to nie znaczy żeś taki w rzeczywistości jest.

Napisz komentarz