Autobus
Jechałem dziś w autobusie i nagle zupełnie odpłynąłem. Zacząłem sobie wyobrażać, że wszystkich w nim zabijam. Ale nie tak po prostu. Najpierw sporządziłem sobie portret psychologiczny na podstawie ubioru, wyglądu, zachowania, sposobu i treści mówienia. Następnie musiałem wymyślić jakiś motyw owej zbrodni. Potem miejsce, w którym miałby czas, wszystkie niezbędne środki ostrożności, narzędzie pracy, czy kogoś zostawić przy życiu i w końcu jak odejść aby nikt nie miał podejrzeń. Potem ewentualne reakcje innych ludzi widzących co dzieje się z pierwszymi ofiarami. W końcu w środku roboty ktoś mógłby mi zrobić to na co zasługuję i o czym marzę od wielu lat. Muszę przyznać, że frajda była przednia. Nie znalazł się też nikt kogo chciałbym oszczędzić, jedna dupa była fajna ale za to jak i o czym pierdoliła niestety musiałem zaszyć w czyimś brzuchu jej język. Oczywiście wolałbym wszystkich powystrzelać dziewiątką z tłumikiem, ale irracjonalne było posiadanie owej broni, więc musiałem improwizować. Postanowiłem, że dość standardowym wyposażeniem ewentualnego ucznia (którym miałem być ze względu na plecak) byłyby nożyczki i taśma klejąca. Resztę ciekawych narzędzi znalazłem u innych pasażerów.
Po wszystkim wyszedłem, ubierając ubrania czyjegoś pasażera zdjęte przed pozbawieniem go głowy, idąc w stronę przystanku znajdującego się kilkaset metrów dalej. Niestety dojeżdżając do mojego miejsca wysiadki postanowiłem się ukarać za to i przypadkowy patrol zatrzymał mnie chwilę później. W wyniku niefortunnej walki zostałem zastrzelony. Dlaczego? Czy przez tę dupę której urwałem język? Dunno w każdym razie wysiadając pomogłem pani znosić wózek z dzieckiem, która nie dalej jak 10 minut temu w mojej wyobraźni musiała zjadać jego twarz. To była moja mała forma katharsis, którą stosuję co jakiś czas.
Uważacie to za jakieś nadające się do leczenia? To może nie będę pisał o moich snach. O tym co robie leżąc wieczorem w łóżku kiedy mam kiepski nastrój. O tym jak postrzegam zwykłych szarych ludzi, ile są dla mnie warci. O tym co sądzę o chorych dzieciach, sytuacji w afryce, dałnach i Japończykach. Wreszcie o wierze i Bogu, papieżu i kościele.