Emo Kackupa
Odbyłem wczoraj bardzo wzniosły dialog. Oczywiście sam ze sobą (bo z kim…), wolę inteligentne towarzystwo. Przebieg wyglądał jakoś tak:
- Jezu jak ja nienawidzę starych i grubych ludzi. Idzie taki jeden z drugim chuj, potyka się o wszystkich w autobusie, lezie jak niedorozwój, napierdala jakąś naftaliną czy chuj wie czym i pierdoli coś do siebie stary ciul. Ale najgorsze jak zaczyna sie faza przepraszania - jak pierdolnie Ci w ryj swoim sorry to kurwa sam ze smrodu masz ochotę się po tych rurkach poobijać.
- Co ma skurwiel poradzić, że dożył tylu lat i w tym pojebanym świecie nie ma dla niego miejsca.
- Pierdol się nie będę akceptował tego kurestwa tylko dlatego, że wypada. Albo te grube świnie zajmujące całe 3 miejsca siedzące. Zakupy pierdolnie obok i już 4 miejsca z głowy, a wy stójcie chudziny godzinę jak ciule. I chrząka kurwa, sapie piszczy, do tego ten smród starych ludzi. Albo skurwysyn widzi, że jedzie autobus ale jeszcze zapala peta, wciąga to kurwa na 3 razy, że jakby jebnął kloca to nowy smak tabaki i wsiada skurwiel chuchając we wszystkie strony.
- Przesadzasz, Ty też w jakiś sposób im przeszkadzasz i oni to akceptują, albo przynajmniej udają, że to robią. Nie mówię, że Twoja obecność w autobusie to to samo co śmierdzenie chuj wie czym i zajmowanie całego miejsca, ale kurwa coś jest na rzeczy.
- Żadne kurwa na rzeczy, ja w autobusie i te skurwysyny to inna bajka, inna książka - inny kurwa gatunek literacki. Me on bus - dont mean shit.
- Dobra kurwa wysiadaj twój przystanek.
- Ha ha ha skurwielu, twój też.
Ok czas na emo część bloga. Siedzę właśnie na typowym kacu, niezatopki już oddane do użytku publicznego i napierdala mnie łeb. W tym miejscu czas na refleksje - warto było? Ale nie będę ich wygłaszał tu bo ktoś mógłby poczuć się urażony (nie żeby w przypływie kaca zaczęły mną targać jakieś silne ludzkie emocje, ale na chuj mam to pisać?). Do tego dochodzi perspektywa weekendu w domu a mój tryb życia nie udostępnia aktualnie w nim żadnych rozrywek. To jest właśnie istota bez sensu życia. Czekasz na coś tydzień, to jest - gorsze niż myślałeś - mija to i pozostają już wspomnienia. Tyle kurwa filozoficznych emo-wykładów na dziś, bierzcie i pijcie z tego. I JAZDDDAAAAA RAZEEEEEM: Emo sobie tańczy, tańczy, tańczy, tańczy - tańczy, tańczy, tańczy sobie emo.
matisyaho powiedział(a),
17 listopad 2007 @ 3:34 pm
za dużo pulp fiction :d