3:10 to Yuma

17 listopad 2007 at 4:03 pm (Film)

    Zajebisty film. Miałem napisać dlaczego, jak bardzo lubię Rusella i w ogóle zrobić niby recenzję. Ale po co? Zajebisty film i tyle, a końcówka – miodzio. Kocham kiedy nie ma hepiendu, wtedy film zazwyczaj oglądam 2 raz i go zapamiętuję. Choć to nie jest żaden konkretny wyznacznik zajebistości filmu, ale tak się zazwyczaj składa, że jedno współgra z drugim. Warto też wspomnieć, że nie lubię westernów, więc jeśli Wy też nie – nie kierujcie się tym. Generalnie astralnie globalnie 4+/6 ode mnie za cały film, a za postępowanie 2 głównych aktorów (dla mnie bynajmniej nie był to ten farmer, a jeden z ekipy Rusella – wiadomo kto) 6 z małym minusem.

Napisz komentarz