Muzyka
Kiedyś się zastanawiałem, ale od jakiegoś czasu wiem na 100%. To nie ja mam ochotę na muzykę. To nie ja wybieram taki jej rodzaj jaki mam aktualnie humor. To muzyka tworzy nastrój i ja jestem taki jak ona. Jednym słowem – puszczam zamulacza to od razu zaczynam myśleć o bzdurach typu sens życia. Do murzyńskiego bitu trzepie łbem. Gorzej jak poleci coś… nastrojowego… Nie, nie Gosia Andrzejewicz. Ale na przykład: The Thumbprint Killer – Ramin Djawadi… Dobra nieważne i tak 99/100 z Was nawet nie widziała Mr Brooksa. Bo Wy kurwa w ogóle filmów nie oglądacie. Zresztą kończę bo mam brudne myśli.
Dexter

Uuaaaa ostatni odcinek mnie rozjebał. Jak widać nawet wykokszony Doakes nie dał rady Dexterowi – i to lubię. Jak ktoś jest kurwa zajebisty – to jest kurwa zajebisty. Nie żadne półśrodki, Dexter to Dexter. Ja pierdole posram sie chyba do następnego tygodnia, już myślałem, że zjebali serial ale jednak wszystko da się naprawić. Ciekawe cóż takiego pojawi się w już zapowiadanej serii trzeciej, ale taki serial na dobrą sprawę można trochę pociągnąć. W końcu w książce Debra wie kim on jest i w ogóle, mogli by z tym jeszcze parę wątków poprowadzić. No i musi poćwiartować tę sukę z paskudnym akcentem. Generalnie wszystko wraca na stary dobry tor – czekam na finał tego sezonu!
Autobus
Jechałem dziś w autobusie i nagle zupełnie odpłynąłem. Zacząłem sobie wyobrażać, że wszystkich w nim zabijam. Ale nie tak po prostu. Najpierw sporządziłem sobie portret psychologiczny na podstawie ubioru, wyglądu, zachowania, sposobu i treści mówienia. Następnie musiałem wymyślić jakiś motyw owej zbrodni. Potem miejsce, w którym miałby czas, wszystkie niezbędne środki ostrożności, narzędzie pracy, czy kogoś zostawić przy życiu i w końcu jak odejść aby nikt nie miał podejrzeń. Potem ewentualne reakcje innych ludzi widzących co dzieje się z pierwszymi ofiarami. W końcu w środku roboty ktoś mógłby mi zrobić to na co zasługuję i o czym marzę od wielu lat. Muszę przyznać, że frajda była przednia. Nie znalazł się też nikt kogo chciałbym oszczędzić, jedna dupa była fajna ale za to jak i o czym pierdoliła niestety musiałem zaszyć w czyimś brzuchu jej język. Oczywiście wolałbym wszystkich powystrzelać dziewiątką z tłumikiem, ale irracjonalne było posiadanie owej broni, więc musiałem improwizować. Postanowiłem, że dość standardowym wyposażeniem ewentualnego ucznia (którym miałem być ze względu na plecak) byłyby nożyczki i taśma klejąca. Resztę ciekawych narzędzi znalazłem u innych pasażerów.
Po wszystkim wyszedłem, ubierając ubrania czyjegoś pasażera zdjęte przed pozbawieniem go głowy, idąc w stronę przystanku znajdującego się kilkaset metrów dalej. Niestety dojeżdżając do mojego miejsca wysiadki postanowiłem się ukarać za to i przypadkowy patrol zatrzymał mnie chwilę później. W wyniku niefortunnej walki zostałem zastrzelony. Dlaczego? Czy przez tę dupę której urwałem język? Dunno w każdym razie wysiadając pomogłem pani znosić wózek z dzieckiem, która nie dalej jak 10 minut temu w mojej wyobraźni musiała zjadać jego twarz. To była moja mała forma katharsis, którą stosuję co jakiś czas.
Uważacie to za jakieś nadające się do leczenia? To może nie będę pisał o moich snach. O tym co robie leżąc wieczorem w łóżku kiedy mam kiepski nastrój. O tym jak postrzegam zwykłych szarych ludzi, ile są dla mnie warci. O tym co sądzę o chorych dzieciach, sytuacji w afryce, dałnach i Japończykach. Wreszcie o wierze i Bogu, papieżu i kościele.
edit
Nieee.. za dużo tu napisałem. Jak ktoś przeczytał to fajnie, ale ja to usuwam…
Emo kac kupa #2
Budząc się wczoraj i dziś musiałem stwierdzić bardzo przykry fakt – mam kaca. Nie żebym był zdziwiony albo coś w tym stylu, niemniej fakt przykry jest i stwierdzić go trzeba. Stwierdziwszy niezaprzeczalnie przykry fakt udałem sie do WC. I wtedy stwierdzić (niezaprzeczalnie) musiałem, że oto mym oczom i nozdrzom ukazała się kac kupa.
Po tak zachęcającym wstępie chciałem podzielić się z Wami pewnym przemyśleniem. Obejrzałem już parę filmów / przeczytałem książek i wiele artykułów o seryjnych mordercach aka masowych mordercach. I (te filmowe i książkowe) postaci mogą tylko lizać stopy, a te prawdziwe powinny czerpać z mojego nowego idola. Właściwie to starego nowego idola ale kiedy ostatni raz to oglądałem nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego czym dokładnie jestem. Pan Hannibal Lecter to połączenie tego wszystkiego co przyprawia mnie o ciarki na plecach. No może oprócz tego, że jest kanibalem ale trzeba mu wybaczyć, każdy geniusz ma swoje dziwactwa. A jeśli jego pragnienie ludzkiego mięsa jest motorem natchnienia – jedz do woli bro. Miałem kiedyś robić portret doskonałego mordercy w swojej główce, ale niestety za późno – ktoś już to zrobił.
Muszę przyznać – nieźle jesteście popierdoleni. Na prawie 120 odsłon z wczoraj – kiedy zajebiście się bawiłem (tak to jest ironia, jak ktoś nieludzko nienawidzący ludzi może się wśród nich bawić) – prawe 70 było z wyszukiwarek, w których wprowadzono w najróżniejszych formach skrót emo. Od e.m.o. na *.E.*.m*.*O.* kończąc (na prawdę….). Przedwczoraj było bardzo podobnie. Dziś o 8 rano jest już 40 (sic!) odwiedzin z czego 29 jakichś niedoszłych emoboyów. Pozostaje sobie – jak zwykle w takiej sytuacji – zadać zajebiście ważne pytanie (nie nie brzmi ono ‘kto się kurwa zjebał’ ani ‘co chcę w życiu osiągnąć’) czy to co ja tutaj piszę trafia tylko do emo? Czy przyczyniam sie do rozwijania tej ’subkultury’? Z takim smaczkiem zostawię Was i samego siebie. Dziś czeka mnie zajebisty dzień, w którym mam nadzieję będę sie dobrze bawił – i to nie jest ironia…
Emo
Co mam do emo? Bardzo mało, po prostu hasło jest na topie więc się przystosowuję. Ale za to Wy macie do emo wiele:

Kto tu jest pojebany?
Night & fejm.
Noc… Kocham noc. To niestety stało sie bardzo banalne, teraz każdy kocha noc. Ale ciekawe kto ma zasłonięte żaluzje 24h/7 w pokoju oraz jeśli te nic nie dają wiesza jakieś byle co, co całkowicie zasłania dostęp światła. Ale właściwie co w nocy jest takiego pięknego? Dla mnie na pewno jakiś stopień anonimowości, możliwość ukrycia się. Spokój, cisza… Nie wyraźność wszystkiego na co się patrzy – tak jak ja jestem niewyraźny. Pięknym uczuciem jest jechać w autobusie w nocy i patrzeć za okno… wtedy mam wrażenie (z odpowiednią muzyką), że jestem w filmie. Do tego ujemność wzroku wyostrza resztę naszych zmysłów, znacznie lepiej słucha mi się muzyki w nocy – tak jakbym słyszał lepiej i wyraźniej. W moim wypadku również wyobraźnia działa znacznie lepiej – co akurat nie jest in plus – zapewniam, że nikt wtedy wolałby nie wejść do mojej głowy… Najpopierdoleńsze pomysły i wizje przychodzą właśnie wtedy.

Większość odwiedzin tego bloga jest poprzez wpisaniu w wyszukiwarce wordpress hasła ‘emo’. WTF? Wiem, że to teraz popularny temat, ale czego oni kurwa spodziewają się na blogu wyczytać pod hasłem emo? Że będę tu zamieszczał foty pociętych żył i krzyczał mamo? Ale nie będę narzekał bo to przynosi mi fejm. Teraz do każdej notki powinienem dodawać tag: emo i miałbym najpopularniejszy blog. Ale jebać to, wystarczy, że po wpisaniu ‘każdy ma swoje alter ego’ jestem 1st w googlach, po wpisaniu ‘alter ego blog’ jestem 4, a po wpisaniu blacktyger pierwsze dwie strony są moje. Długo na to pracowałem!
Jak większość psycholi – mam swoje słabości. Jedną z nich jest środa 21:30 – U can dance. Nie umiem tańczyć i nudzą / żenują mnie tańce klasyczne, które z wolnością i wyrażaniem siebie mają tyle wspólnego co ja z Wami, ale to co robią w tym programie cieszy moje oczy. Szczególnie ich solówki, które są 100% od nich, ale te układy i tańce w parze też mogą być.
Ok lecę oglądać, czytajcie i komentujcie emo notki! Od jutra do soboty będę chlał więc nie wiem czy coś napiszę…
Emo czy nie emo?
Sam się już na siebie wkurwiłem z nadużywaniem tego ’słowa’ więc postanowiłem sobie na łamach owego elo blogu wyjaśnić sytuację. Co to właściwie jest to emo? Jeśli skrót od emotion – emocji to pewnie coś co oznacza bycie emocjonalnym, podchodzenie emocjonalnie do życia. Może wyrażanie emocji? Kto daje po sobie poznać jakie przeżywa emocje? Ekstrawertycy. Zatem na pewno nie flegmatycy, bo to typowi introwertycy (tak tak wiem, mnie już też te pojęcia wkurwiają). Na dziesiątki testów przeprowadzonych w internecie, własnych obserwacji i opinii innych kompetentnych ludzi – jestem 99% flegmatykiem. Czyli? NIE JESTEM EMO.
Zatem dlaczego można tu znaleźć napisane przeze mnie słowa o ‘byciu pustym w środku’, że ‘nikt mnie nie kocha’, ‘nikt nie rozumie i nie zna moich mrocznych tajemnic’ (mając na uwadze, iż to akurat jest prawda i nic tutaj nie odgrywam i nie fantazjuję) skoro to takie emo-style? Powiem Wam kurwa dlaczego. Bo to całe chuj wie co o emo to jakiś ostry bullshit. Każdy ma jakieś emocje, negatywne pozytywne – whatever. To, że nie mam grzywki i czarnych oczu nie znaczy, że nie czuję radości bądź wkurwienia. Chuj w dupę tym pedałom co sie malują i zakładają jakieś cekiny – to po prostu pedały i tyle. Dlaczego mają być kojarzeni z jedyną rzeczą jaka odróżnia ludzi od zwierząt? Emocje to nasze ‘coś’ wewnętrzne fuj i blee ale każdy je ma. Taaa nawet kurwa ja, chociaż w znacznym stopniu stępione przez moje ignoranctwo wywodzące sie z temperamentu, które dodatkowo gloryfikowane jest przez moje alter ego. On jest dumny z tego, że na niczym i na nikim mi nie zależy. W szczególności na tym co stanie się ze mną i moim życiem. Niemniej potrafię się wkurwić, zaśmiać i zjebać – to są emocje (no może poza tym ostatnim) czyli cecha ludzka (włącznie z tym ostatnim).
Nowy odcinek Dextera przywrócił mi wiarę w ludzi. Eee w potwory*. Zły Dexter nie jest zły. W końcu zrozumiał, że ten babsztyl to jego zguba, a jedyne na czym może polegać to swoich niezawodnych głosach – czyli na sobie. Czy super-duper agent Lundy go wyczai? Mam nadzieję, że prędzej zje swoje gówno wysrane z bólu na stole Dextera. Problemem natomiast jest Dołks, który zupełnie przypadkowo po 5 minutach pobieżnego przeszukiwania akurat znalazł największy sekret Morgana. Tak czy siak czekam na 09!
Co ma tytuł do bloga?
No właśnie, jak sie ma to wzniosłe i yntelygentne hasło o jakimś ego do treści tego bloga? Kurwa nijak. To zupełnie nie tak miało wyglądać. Ale nawet kurwa tu na wpół anonimowo nie potrafię pisać tego co na prawdę we mnie siedzi. To jest tak głęboko i tak niedostępne dla nikogo z zewnątrz, że nie potrafię nawet z ukrycia o tym pisać. Zamiast tego jak zwykle odgrywam jakąś rolę – jak całe życie przed każdym. W sumie w tym momencie uświadamiając sobie ten fakt powinienem go skasować i dać sobie spokój ale… to aktualnie jedyne zajęcie jakie mam w domu. Smutne aj? Też mi się to nie podoba ale jestem zbyt nijaki żeby to zmieniać, więc tak sobie wegetuję. Słucham muzyki i wylewam jakieś bzdury z siebie, robiąc przy tym więcej literówek niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, chociaż mam jebany kompiutr odkąd pamiętam.

Tak nazwałem moje alter igoł.
Muzyki… Jakiej? Oczywiście soundtracków, to z Brietney to był mały wypadek przy pracy, wracam na stare śmieci. Więc – Winamp, shufle + Mr. Brooks OST, Prison Break OST (Ramin Djawadi both, mój numero uno jeśli chodzi o ten rodzaj muzyki), następnie Lucky Number Slevin OST + Dexter OST + Godfather OST. Jednym słowem nastrojowe smutasy. To pomaga mi kleić te idiotyzmy, ale Wam nie pomoże w ich czytaniu więc nie próbować. Swoją drogą na dysku zalega mi już kolejny odcinek Dextera, może jutro po robocie będą już napisy (jego amerykański jest bardzo amerykański) to sobie obczaję (ale młodzieżówa!). Zalega mi wiele tabakowych kóz w nosie, muszę podłubać w8. Ok, na czym to ja… aaa, więc jak już mówiłem mam ochotę strzelić komuś w głowę. Eee, co? Aaaa ja nie o tym…
- Pierdol się stary to Ty jesteś pojebany, ja nie mam zamiaru być z Tobą utożsamiany.
- Ale Ty jesteś mną…
- Co kurwa? Przestań tak mówić bo mnie na rzygi zbiera, ja to ja, a Ty to jakieś chuj wie co. W ogóle po co ja się do Ciebie odzywam… Zrobię to co będę chciał i tyle, nic nie masz do gadania. Rozumiesz? Nic. To ja tu kurwa panuję nad sytuacją i wcielam czyny w życie, ty tylko pierdolisz jakieś smuty. Chcesz robić coś sam? To znajdź se inne ciało to już jest zajęte.
- ……………..
- ……………..
- …………….
- Ej jesteś tam? Halo? Nie wkurwiaj mnie… Powiedz coś. No gadaj kurwa, nie udawaj głuchego. HALO.
- Jestem nie krzycz.
- Uff… nie strasz mnie więcej – wiesz, że to nie na serio… ja tak tylko.. no wiesz… tego na tym… Ok to co mówiłeś, że co mam zrobić?
Do jutra łobuziaki, jak będzie jutro. Jak ja będę jutro. Jak będzie jutro….
